Przepis jak zepsuć anime, czyli...

TO TYLKO WERSJA PRÓBNA BLOGA-TESTOWANIE SZABLONÓW!!!!








Toaru Majutsu no Index

UWAGA!!!
Recenzja istnieje już na blogu Passion-Otaku, jednak jest ona mojego autorstwa!


Kamijyo Touma, główny bohater tej opowieści jest zwykłym uczniem zamieszkałym w ogromnym przepełnionym technologią mieście. System monitorujący nadludzkie moce posiadane przez mieszkańców, ma za zadanie oceniać możliwości danych jednostek w pięciostopniowej skali. W mieście znajduje się zaledwie kilka osób z tak zwanym "poziomem 5".
Zastanawiacie się pewnie czy główny bohater także posiada jakieś moce i jaki jest jego "poziom". Zabrzmi to co najmniej śmiesznie, bowiem poziom naszego bohatera oszacowano na "0". Nie oznacza to jednak iż żadnej mocy nie posiada. Pewnego dnia zaznajamia się z młodą zakonnicą, o specyficznym imieniu Index, która wprowadza naszego bohatera w nowy świat, jakiego jeszcze nie znał.

Pomysł-moce, magia, walki...czy coś jeszcze trzeba żeby mnie zachęcić? Nic. Bo pomysł jest rewelacyjny i gdy tylko przeczytałam o tej pozycji musiałam zaraz ja obejrzeć-2/2pkt

Bohaterowie-porażka. Serio. Postacie zazwyczaj mnie denerwowały i miałam ochotę je pozabijać. Moją sympatię zyskały...dwie osoby. Jak na pozycje o naprawdę dużej ilości bohaterów, to trochę słaby wynik-0,5/3pkt

Kamijou Touma




Czyli nasz główny bohater. Jest zerowcem, ale ostatecznie jego prawa ręka okazuje się bardzo przydatna. co było bezsensowne. Serio...po co mi jakakolwiek super moc skoro ktoś może ją pokonać bez wysiłku, tylko wyciągając rękę?
Nie miał zupełnie charakteru. No ale przecież kto nie lubi bohatera bez wahania ratującego piękne dziewczyny i mającego zawsze w zanadrzu gatke moralizującą dla przeciwnika? Hmmmm....JA.

Misaka Mikoto-''Iskierka''



To jedna z tych najlepszych postaci. Jedna z najsilniejszych 5-poziomowców w mieście. Autorze mieli na nią ciekawy pomysł i informacje o niej dawkowali w odpowiedniej ilości. Bardzo mnie zaintrygowała no i miała jakiś charakter, a nie była taka plastikowa.  

Index




Chyba jedna z najbardziej wkurzajacych postaci. Pewnie miała być zabawna, no ale...nie była.
Zakonnica, mająca niezwykłą pamieć i nosząca w głowie setki magicznych ksiąg. Strasznie nieporadna. Serio...gdyby mnie gonili jacyś kolesie i chcieli mi coś zrobić to pierwsze co bym zrobiła to kupiła broń i poszła na kurs samoobrony...a nie zwisała na balkonie u obcego kolesia oświadczając, że jestem głodna. Jej ciągłe gryzienie Toumy przypominało mi ciągłe ''Urusai'' Shany z ''Shakugan no Shana''. Ale o ile tam było śmieszne i już po paru odcinkach dokładnie wiedziałam kiedy to powie, to tu po protu było i przeszło. 

Accelerator



Mega postać. Również jeden z najsilniejszych 5-poziomowców.  Poznajemy go od dość negatywnej strony, ale już wtedy go polubiłam. I cieszę się, ze później dali mu oddzielny wątek.  Moim zdaniem, z Misaka tworzyliby idealny duet!

Kreska-była ładna. Przyjemnie się na nią patrzyło, choć muszę przyznać, że miejscami mi przeszkadzała-1/2pkt

Muzyka-choć może OST mogłabym zakwalifikować do ''przyjemnych'' co jest u mnie dość niską półką to kompletnie nie wiem co powiedzieć o openingach i endingach...MASAKRA! O ile na pierwszy zestaw mogłabym przymknąć oko to drugi...puszczałam to na okrągło i nadal nie mogę zrozumieć co odwaliło kompozytorom czy kij wie komu-0,5/2pkt

Inne-z czasem zaczęłam się męczyć oglądając to anime. Główny bohater co chwila ratował piękną dziewczynę ze śmiertelnego niebezpieczeństwa i zostawał bohaterem galaktyki. Zresztą chętnie zobaczyła bym kilka spokojniejszych odcinków, w których nikt nie chce zabić naszych bohaterów.
Męczyły mnie też ciągłe nawiązania religijne. Żeby nie było, nie jestem jakoś wyczulona czy coś. Mogli sobie ładować co tylko chcieli...ale to po jakimś czasie było nudne. W pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać co brali scenarzyści-0/1pkt




Podsumowując-''Toaru Majutsu no Index'' zapowiadał się świetnie...i na tym się skończyło. Jedyne co im nawet wyszło to kreska. Nie polecam tego anime, chyba, ze jako komedyjkę na odmóżdżenie, bo na to nadaje się idealnie. Będę jednak oglądać dalsze części, bo może jeszcze coś mi się w tym anime spodoba.

Ocena-4/10
  
Zobacz więcej >

W poszukiwaniu Wielkiego Być Może...



''Szukając Alaski'' John Green


To co wydaje się straszne, można przetrwać, ponieważ jesteśmy tak niezniszczalni, jak nam się wydaje. Kiedy dorośli mówią: 'Nastolatkom się wydaje, że są niepokonane', z tym przebiegłym, głupim uśmieszkiem na twarzy, nie mają pojęcia, jak bardzo się mylą. Nigdy nie powinniśmy popadać w beznadziejność, ponieważ nie można zniszczyć nas nieodwracalnie. Uważamy się za niezniszczalnych, ponieważ tacy jesteśmy. Nie możemy się narodzić i nie możemy umrzeć. Jak wszelka energia możemy tylko zmieniać kształt, wielkość i postać. Zapominają o tym, kiedy się starzeją. Panicznie boją się przegranej, boją się klęski. Ale ta część nas większa niż suma naszych składników nie ma początku ani końca, a więc nie może ulec zniszczeniu.

Pomysł-to moja druga książka tego autora ale nie sposób zauważyć, że Green piszę o aktualnych problemach nastolatków. A ''Gwiazd naszych wina'' mamy chorobę i śmierć tu szkołę, związki, alkohol. wszystko brzmi, może nie brzmi to nadzwyczaj ciekawie i intrygująco, ale pomysł zawsze dobry-2/2pkt

Zrealizowanie pomysłu-podzielenie historii na PRZED i PO to bardzo ciekawy pomysł,  zastanawiałam się o co może chodzić.  Widać było, ze jest na tę historię jakaś ustalona koncepcja choć po jakimś czasie okazało się to małym minusem. Jednak plus za to, że wszystko było takie....żywe i miało się wrażenie czytania pamiętnika-2/2pkt 

Bohaterowie-przede wszystkim byli to ludzie z krwi i kości. każdy z nich był inny, miał cechy, które mogły nas drażnić jak i te pozytywne. Plus za to, ze autor nie starał się ich idealizować tylko przedstawił zwykłych nastolatków z swoimi problemami, morzeniami, planami, nałogami. Jedyny dla mnie minus to to ciągłe naskakiwanie narratora do Alaski. Rozumiem, ze był zakochany ale to w końcu robiło się męczące bo właśnie przedstawione było ciągle w taki irytujący sposób-2/3pkt

Jezu, nie mam zamiaru być jednym z tych, którzy siedzą, gadając o tym, co zamierzają zrobić. Po prostu to zrobię. Wyobrażanie sobie przyszłości to rodzaj beznadziejnej tęsknoty.

Ogólne wrażenie- styl Green'a jest dobry. nie ma tu jakiś fajerwerków, ale jest poprawny. Książkę czyta się szybko i bez większych problemów. Jednak jak dla mnie nie była aż tak interesująca, ze mogłabym przeczytać ją na jednym wdechu. Może to moje podejście do takich książek, może to historia, może to styl....nie wiem. W każdym razie całość była poprawna bez zbędnych ozdobników ale też bez jakiś zaskoczeń i tego ''czegoś'' co by mnie przy niej trzymało-1/2pkt

Inne-końcówka była...nawet ciężko mi znaleźć tu jakiś epitet. Po prostu był i to chyba jedyne co można o nim powiedzieć. Takie podsumowanie wszystkiego, czyli typowe zakończenie. Taki typowy Dilmah z cukrem i cytryną wśród książek-niby coś ale zwykła, nijaka herbata jakich wiele. Jednak, żeby nie było, ze się tylko czepiam to da plus za okładkę bo  jest naprawdę ładna, starannie wykonana i pasuje na półce obok innych książek autora. Plus też za ten realizm i emocje, ze bohaterowie nie byli tacy sztuczni zwłaszcza PO-0,5/1pkt

Podsumowując-''Szukając Alaski'' to taka zwykła młodzieżówka. Typowi ludzie, którzy mają swoje problemy, jakaś zagadka...ale to ciągle jest zwykłe co jest plusem i jednocześnie minusem. Myśle, że fanom się spodoba, nastolatkom też, a inni? Zawsze można spróbować

Ocena-7,5/10pkt

To jest właśnie tajemnica, prawda? Czy labiryntem jest życie czy umieranie? Przed czym próbuje uciec: przed światem czy końcem świata?
Zobacz więcej >

Pierwsze fusy za płoty




Tak. Witam na moim blogu. Moim miejscu w internetach i mam nadzieję, że wkrótce też waszym. 
O czym będę pisać? O wszystkim. O książkach. O serialach. O filmach. O anime. O mangach. I o wszystkim innym co tylko przyjdzie mi na myśl. Będę przedstawiać swoje subiektywne opinie. 
Skąd nazwa? Kawiarnia to miejsce gdzie ludzie się spotykają, rozmawiają, wiec do tematyki bloga idealna. A dlaczego herbaciana? Bo kiedyś nie lubiłam kawy i piłam wyłącznie ten napój, nadal go lubię a zresztą hasło ''kawa na ławę'' już przebyło swoją drogę. 
O mnie nie ma co dużo mówić. Ot, zwykła nastolatka. Parę blogów już prowadziłam, może niektórzy z Was znają mnie z Zapachu Stron, który dziś pożegnałam. 
Co do notek, nie wiem jak często będą one się pojawiać, gdyż bloga traktuję jako rozrywkę a nie jako najważniejszą dla mnie rzecz, a mam co robić. Postaram się jednak pisać minimum 2 razy w tygodniu.
To tyle na dziś. Pozdrawiam i zachęcam do odwiedzania herbaciarni :)
DoXxil
Zobacz więcej >
Herbata na ławę © 2012 - 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka